Zdjęcia z przygotowań do ślubu. Dlaczego warto je zrobić?

W nowoczesnym reportażu ślubnym zdjęcia z przygotowań to już praktycznie standard. Choć nie tak dawno był to dla niektórych wysoki poziom abstrakcji. Fotograf pojawiał się dopiero podczas uroczystości zaślubin, po której jechał z Nowożeńcami do studio. Tam robił kilka portretów na tle namalowanej na ścianie biblioteczki lub z antyczną kolumienką, na której stała paprotka 😉
Broń Boże, nie chcę nikogo teraz obrażać czy dyskredytować pracy fotografów sprzed kilku, kilkunastu lat. Nic z tych rzeczy. Mieli oni dużo cięższą i bardziej stresującą pracę. Bez wszechobecnej elektroniki, wbudowanych światłomierzy, wyświetlaczy LCD itp., wyposażeni w klisze musieli zaufać swojemu doświadczeniu i intuicji a efekt swojej pracy widzieli dopiero w ciemni. W czasach fotografii cyfrowej, gdzie co roku producenci sprzętu przekraczają kolejne granice możliwości i osiągów aparatów, fotografia stała się dostępna dla wszystkich i wszędzie, niezależnie od miejsca. Obecnie fotograf towarzyszy Młodej Parze od godzin porannych aż do późnych godzin nocnych by uchwycić jak najwięcej chwil.
W dzisiejszym poście postaram się przybliżyć Wam jak wygląda moja praca podczas przygotowań. Spróbuję odpowiedzieć też na pytanie dlaczego warto mieć pamiątkę w postaci zdjęć z tych kilku godzin przed ceremonią zaślubin.

„Zdjęcia z przygotowań!? Po co?”

Parafrazując słowa Jana Walkiewicza, którego ojciec zapytał po co mu trampolina, odpowiedział „Żeby skakać Ojciec!”, można by odpowiedzieć w dwóch prostych słowach: „Bo można”☺. Oczywiście to żart a odpowiedź może a nawet powinna być bardziej złożona.
W mojej opinii, zdjęcia z przygotowań to świetny początek reportażu z dnia ślubu. Dzięki nim można uchwycić panującą atmosferę i emocje, które towarzyszą zarówno przyszłym małżonkom jak i ich najbliższym. Podczas tych kilku godzin Panna Młoda jest raczej „uziemiona” najpierw na fotelu fryzjerskim, później przez makijażystkę i ciężko jest jej zaobserwować to co się dzieje dookoła niej. Uwierzcie, dzieje się naprawdę dużo. Z mojego doświadczenia i obserwacji reakcji Młodych Par, które pierwszy raz oglądają fotografie ze swojego ślubu, wiem że zdjęcia z przygotowań robią ogromne i co ważne bardzo pozytywne wrażenie. Często Młodzi pod wpływem stresu nie za wiele pamiętają z tego co się działo przed ceremonią. Dlatego właśnie warto uwiecznić ten czas.

„Trochę się wstydzę”

Obawa jak najbardziej prawdziwa lecz nie taki diabeł straszny. Świetnie zdaję sobie sprawę z tego, że obecność obcego faceta w dość intymnym momencie robienia make-up’u i ubierania sukni może budzić lekki dyskomfort. Zwłaszcza, że ten obcy facet ma do twarzy przyklejony aparat 😉 W moim odczuciu fotografowanie przygotowań polega na fotografowaniu większej całości. Skupiam się na uchwyceniu wydarzeń, które dzieją się z udziałem Pary Młodej jak i tych toczących się obok. Podobnie jak podczas kolejnych „etapów” dnia ślubu nie chodzi o nieodstępowanie Młodych na krok. Ważny jest kontekst, otoczenie i przede wszystkim relacje z innymi bohaterami tego dnia. Warto, a nawet trzeba wcześniej porozmawiać ze swoim fotografem, wypytać jak pracuje, dokładnie obejrzeć zdjęcia z przygotowań i sprawdzić czy nie przekracza delikatnej granicy.
W mojej pracy kładę szczególny nacisk, by Nowożeńcy byli pierwszymi i najważniejszymi odbiorcami a zarazem recenzentami mojej pracy. To oni otrzymują zdjęcia i nimi dysponują. Korzystając z portali społecznościowych mogą je pokazać całemu światu albo zachować tylko dla grona najbliższych. To Młoda Para decyduje czy zdjęcia pojawią się na mojej stronie czy też nie.

ZdjęCia z przygotowań – harmonogram.

Ostatnie godziny przed ślubem to czasami spory wyścig z czasem 😉 Fryzjer, makijaż, ubieranie sukni i garnituru, błogosławieństwo a do tego masa dodatkowych spraw. Odebrać kwiaty, przybrać samochód, dopilnować dekoracji kościoła i sali, sprawdzić czy na pewno obrączki są spakowane, czy świadkowie mają wymagane dokumenty itp. Jak w ten młyn zmieścić jeszcze fotografa.
Po pierwsze spokój. Tylko on nas może uratować. Po drugie kartka i długopis, na której ustalamy przybliżone godziny kolejnych etapów przygotowań oraz spisujemy listę spraw do przypilnowania. Warto przedyskutować z fotografem i wspólnie ustalić “co? gdzie? i jak?” by nadać temu sensowny i logiczny bieg zdarzeń 😉 Dla mnie nie ma znaczenia o której zaczynają się przygotowania. Tego dnia jestem do Waszej dyspozycji. W 99% przypadków dzień zaczyna się od wizyty u fryzjera następnie make-up. Później jest chwila czasu dla Pana Młodego. Nie oszukujmy się 15-20 minut w zupełności wystarczy by z namaszczeniem spiąć mankiety i zawiązać muchę lub krawat 😉 Ostatni etap przygotowań to ubieranie sukni ślubnej, po którym następuje prezentacja Panny Młodej. Nie raz widziałem jak na widok przyszłej żony Panowie z wrażenia zbierali szczęki z podłogi a dumni ojcowie dyskretnie ocierali łzę wzruszenia. Na deser błogosławieństwo, które chwyta za serce nie tylko przyszłych małżonków i ich rodziców ale także wszystkich najbliższych, którzy mają przyjemność w nim uczestniczyć.

Podsumowanie

Dzień ślubu to bez wątpienia jeden z ważniejszych wydarzeń w życiu, który narzeczeni organizują nierzadko kilka miesięcy. Przygotowując się do niego poświęcają mnóstwo czasu i energii a sam dzień ślubu mija w oka mgnieniu. Może zabrzmi to jak pojękiwanie “starego dziadka” ale nie często zdarzają się takie dni, w których ilość emocji i ich intensywność jest tak ogromna jak podczas własnego ślubu. Dlatego właśnie warto mieć zdjęcia z przygotowań. Chwile zatrzymane na zdjęciach, do których można wracać kiedy tylko ma się na to ochotę. Fotograf tego dnia jest bacznym obserwatorem i swojego rodzaju kronikarzem. Jego zadaniem jest wyłapać i zachować momenty zarówno te najważniejsze jak i te poboczne, na pierwszy rzut oka błahe ale tworzące odpowiednie tło i niepowtarzalność. Dzięki temu reportaż ślubny jest prawdziwy. Pokazuje cały wachlarz emocji: szczęście, wzruszenie, rozbawienie, nostalgie, czasami też strach, zdenerwowanie i smutek. Te i wiele innych uczuć towarzyszą zarówno Młodej Parze jak i ich bliskim. Ważne by oglądając zdjęcia nie tylko przypomnieć sobie jak wyglądał suknia i kto był na weselu ale jakie emocje nam wtedy towarzyszyły. Dzięki temu “coś” znów ściśnie za serce a pod powieką pojawi się łza:)

PS. Odwiedzając moich Rodziców zdarza mi się przejrzeć stare albumy ze zdjęciami. Niebywałe ile wydarzeń zatarło się w mojej pamięci. Fotografie z młodości, jak i większości życia moich rodziców i mojego rodzeństwa to raptem kilkadziesiąt zdjęć. Niewiele więcej niż robię podczas jednego spaceru z żoną i dzieciakami. Zdjęć ze ślubu Rodziców jest dosłownie kilka. Oglądając je, nie jest mi łatwo wyobrazić sobie jak wyglądał ich dzień ślubu, nawet wtedy kiedy jednocześnie słucham głosu Mamy i Taty, którzy próbują opowiedzieć mi szczegóły, które jeszcze pamiętają.

PODOBNE ARTYKUŁY:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*