muzyka

Czego słucham podczas edycji Waszych zdjęć

To było zwyczajne letnie popołudnie w szczycie sezonu ślubnego. Wyszedłem z swojej „pieczary” (tak pieszczotliwie nazywamy z Elą pokój, w którym pracuję) by zrobić sobie kolejną kawę. Czekając by kawiarka napełniła się po brzegi, figlarnie zagadnąłem swoją żonę, która w tym czasie z gracją obierała pyry (dla niewtajemniczonych ziemniaki). Czy wiesz, że w starożytnej Grecji koleś za pomocą patyków obliczył…