Ślub z widokiem na morze

Aby spełniać marzenia trzeba mieć odwagę. Wiem wiem, zapachniało coachingiem:) Ale bez obaw nie będę się tu wysilał i cytował ludzi mądrzejszych ode mnie w tej materii. W dzisiejszym tekście chciałbym przedstawić Wam niezwykłą parę młodych ludzi, który odważyli się spełnić jedno ze swoich marzeń. Były nim ślub i przyjęcie weselne nad morzem. Zapytacie pewnie co w tym niezwykłego. Dla osób mieszkających w Trójmieście TO żadna nowość. Schody zaczynają się gdy mieszkasz 360 kilometrów od plaży 🙂

Już po pierwszej wymianie wiadomości z Angelą wiedziałem, że mam do czynienia z nietuzinkową dziewczyną 🙂 Moje odczucia potwierdziły się gdy kilka miesięcy później, razem z narzeczonym przyjechali do Trójmiasta by spotkać się z wszystkimi osobami, które miały im pomóc w realizacji ich marzenia o ślubie nad morzem. W ciągu kilku dni pobytu dopięli wszystkie szczegóły. Pierwszy raz w życiu zobaczyli na żywo kościół, w którym za 3 miesiące złożą sobie przysięgę małżeńską. Ustalili menu i zjedli obiad w restauracji (oczywiście z wymarzonym widokiem na morze), w którym odbędzie się przyjęcie. W dalszej kolejności próbna fryzura, makijaż, spotkanie z florystką i DJ-em. W końcu spotkanie z niezastąpionym w dniu ślubu Michałem Szyszką, odpowiedzialnym za film, oraz z moją skromną osobą:)

Przy filiżance kawy porozmawialiśmy o fotografii, życiu w Trójmieście planach na przyszłość. Omówiliśmy wszystkie szczegóły naszej współpracy, wstępnie ustaliliśmy termin i miejsca sesji plenerowej. Wspólnie wybraliśmy model i kolorystykę fotoksiążki, która będzie ich pamiątką na długie lata.
Tak jak wcześniej przypuszczałem Angelę rozpierała energią i pomysły, Kuba z kolei zadawał celne pytania i dopytywał o szczegóły. Dobrali się idealnie 🙂 W dobrym towarzystwie czas mija szybko. Żegnając się wiedziałem, że w czerwcu czeka mnie niesamowity dzień 🙂

Nie myliłem się. Choć dzień zacząłem wcześnie i tak minął o wiele za szybko. Lubię mieć duży zapas czasu przed umówiona godziną rozpoczęcia zdjęć. Nie tylko by mieć bufor w razie niespodziewanych wydarzeń, ale również po to aby móc dobrze wejść w dzień pracy. Zanim przekroczę próg salonu fryzjerskiego robię spacer po okolicy, oczywiście z aparatem w ręku. Łapię dobre nastawienie, „rozgrzewam” oko i robię kilka ujęć miejsca, które będzie sceną dla nadchodzących wydarzeń.
Angela i Kuba spisali się na medal wybierając miejsca poszczególnych etapów. Make-up i fryzura w Dolce Vita Salon, przygotowania w Hotelu Mercure, ceremonia zaślubin w Kościele pw. MBNP i św. Piotra Rybaka, przyjęcie weselne w Browar Port Gdynia.

Lecz nie lokalizacje były tego dnia najważniejsze. Pierwsze skrzypce grała oczywiście Młoda Para i ich goście. Towarzyszyły im piękne emocje, roześmiane oczy, dziesiątki uścisków dłoni i setki buziaków 🙂 Mimo, że nie było to wielkie wesele z setką gości, Angela i Kuba wraz z najbliższymi bawili się niesamowicie. Pozytywną energią i szaleństwami mogli by obdzielić kilka przyjęć. Kilkakrotnie słyszałem jak zaproszeni goście dziękowali Młodym za wspaniały dzień, za to że mogli być tam z nimi. A widok na morze z okna restauracji był wspaniałym dopełnieniem i niesamowitym prezentem dla wszystkich.

Marzenie Angeli i Kuby się spełniło. Pewnie wymagało to większego wysiłku, który i tak jest ogromny gdy organizuje się własny ślub, ale opłaciło się. Wiem, że sami efekt końcowy przerósł ich oczekiwania. Dzięki dobrej organizacji wszystkie elementy układanki idealnie do siebie pasowały. Jeden z najpiękniejszych dni w ich życiu za nimi. Minął w mgnieniu oka 😉
Angelo i Kubo, pozostaje mi tylko podziękować za to, że mogłem z Wami być i uwiecznić na zdjęciach te chwile i emocje. Z kolei Was drodzy czytelnicy zapraszam do obejrzenia reportażu ślubnego oraz zdjęć z sesji plenerowej🙂

1 comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*