Sesja Ślubna – Łódka

Bardzo doceniam zaangażowanie młodej pary podczas wyboru miejsca sesji plenerowej oraz ich dobrą energię i chęć współpracy, gdy ją realizujemy. Tak właśnie było tym razem – Magda i Piotr doskonale wiedzieli gdzie chcą mnie zabrać i jakich zdjęć oczekują. Jednocześnie nie narzucali konkretnych pomysłów lecz dali mi wolną rękę do interpretacji i zdali się na moją kreatywność.

jak pozować na sesji plenerowej w łódce

Idea zdjęć w łódce wiosłowej, na Jeziorze Łapińskim, od razu przypadła mi do gustu. Zdawałem sobie jednak sprawę z kilku problemów, z którymi będę musiał się zmierzyć. Najtrudniejszym „przeciwnikiem”, a zarazem wspaniałą scenerią, była natura.  Ciężko było przewidzieć czy o umówionej godzinie słońce zdąży się schować za linią drzew, dając równy cień, czy może promienie będą odbijać się od lustra wody, tworząc ogromną taflę ostrego światła. Czy wiatr, który na brzegu będzie miłym zefirkiem, nie będzie tworzył zbyt wysokiej fali i prądów na jeziorze. Z nimi przecież będą musieli się uporać – Piotr, wiosłujący łódką i jednocześnie pozujący z Magdą oraz Ela, moja asystentka płynąca rowerem wodnym, z którego ja będę robił zdjęcia.

Kolejnym zagrożeniem była wywrotka i wiążący się z nią nieplanowany trening pływacki, z zawieszonym aparatem na szyi. Od razu uspokajam, że nie miała ona miejsca:)
Świadomy byłem również, że ogranicza nas czas. Łódka miała zostać wypożyczona po ustalonych godzinach działania przystani wodnej, tylko na 30minut. Wiedziałem, że nie będzie czasu na eksperymentowanie i założyłem wykonanie bezpiecznych kadrów blisko brzegu, by jak najmniej tracić czasu na wiosłowanie i pływanie w poszukiwaniu najpiękniejszej zatoczki na jeziorze.

Wieczorem, w dniu poprzedzającym sesję, leżąc już w łóżku, przyszedł mi do głowy pomysł na kadr, który trochę namieszał mi w koncepcji bezpiecznych ujęć wykonanych w czasie 30 minut. Jak każdy pomysł, który pojawia się znienacka, jest zarazem genialny i trudny do wykonania. Po chwili ekscytacji pojawiła się list pytań i niewiadomych.
Czy w łódce, której nie widziałem na oczy, Magda i Piotr będą wstanie się położyć na podłodze na jej dziobie, jednocześnie przytulając się do siebie i udając, że to najwygodniejsze i najcudowniejsze miejsce do odpoczynku, nieporównywalne z żadnym innym dostępnym na naszej planecie?
Czy pomost nie będzie za niski, aby złapać odpowiednią wysokość nad leżącą parą? Czy użyta ogniskowa nie będzie zbyt krótka, co może zdeformować obraz?
W końcu pytanie ostatnie, chyba najważniejsze. Jak umieścić aparat idealnie nad parą, mając tylko 53cm zasięgu ramion?;)

Dzień sesji. Kilka moich obaw niestety się sprawdziło. Bezpieczny cień był po drugiej stronie jeziora. Natomiast  łódka i rower wodny lekko dryfowały (z różną prędkością i w przeciwnych kierunkach), gdy tylko wiosła i łopaty przestawały pracować. Szybko wykonałem kilka dalszych ujęć. Następnie wpłynęliśmy w zatoczkę na wysepce. Tam, brodząc po kolana w wodzie między wystającymi konarami, kamieniami i rozbitymi butelkami, próbowałem złapać ciekawy kadr, ustawiając jednocześnie łódkę i młodą parę. Jeszcze kilka kadrów siedząc w łódce i mogliśmy popłynąć w stronę pomostu, w celu zrealizowania mojego pomysłu.

Kolejny raz szczęście mi sprzyjało. Pomost okazał się dość wysoki, a prześwit pomiędzy nim a wodą był na tyle duży aby łódka swobodnie mogła pod niego wpłynąć. Mały problem pojawił się przy ułożeniu Magdy i Piotra. Na dziobie łódki znajdowało się miejsce do siedzenia, które nie dawało pewnego i wygodnego podparcia dla dwóch leżących osób. Niemniej młodym udało się wkomponować w siebie i w chyboczący na wodzie kadłub. Gra aktorska – pierwsza klasa. Mimo podparcia tylko dla połowy pleców i ekwilibrystycznie powyginanych nogach, szukających punktu zaczepienia, Magda i Piotr wyglądali jakby byli w niebie. Pozostało tylko ustawienie łódki idealnie prostopadle do pomostu i na idealnej wysokości względem zasięgu moich rąk trzymających aparat. O odpowiednią pozycję kadłuba zadbał Piotr, precyzyjnie odpychając i przyciągając łódkę za pomocą własnej nogi zaczepiając ją o wystające belki spodu pomostu. Jednym słowem bułka z masłem.

W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować obsłudze przystani wodnej przy Ośrodku Wypoczynkowo-Szkoleniowym Roma w Łapinie. Za jej wyrozumiałość i wsparcie podczas realizacji tego przedsięwzięcia.

Sprawdź inne moje zdjęcia ślubne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*